RSS
 

To pomiesz­czenie było zaledwie przedpokojem

02 mar

Nie pojmowała sensu wydarzeń. Umierające zwie­rzę, męczone przez światło; szlochająca kobieta – z pew­nością kobieta – w drzwiach, ubrana jak żałobnica. Jak to wszystko skojarzyć?

- Kim pani jest?! – zawołała.

Żałobnica jak gdyby cofnęła się w cień, gdy ją zagadnięto, potem pożałowała tego ruchu i znów zbliżyła się do otwartych drzwi, z takim jednak wahaniem, że jasny stawał się związek między zwierzęciem i kobietą.

Ona też boi się słońca – pomyślała Lori. Należeli do siebie, zwierzę i żałobnica, kobieta szlochająca za stwo­rzeniem, które Lori trzymała na rękach.

Spojrzała na chodnik rozciągający się od miejsca, gdzie stała – do mauzoleum. Czy zdołałaby dotrzeć do grobu, nie wychodząc na słońce i nie przyspieszając tym samym zgonu zwierzęcia? Może i tak, przy zachowaniu ostrożności. Planując sobie trasę, zaczęła posuwać się do mauzoleum, używając plam cienia jako miejsc postoju. Nie spoglądała na drzwi, całą uwagę skupiając na chro­nieniu zwierzęcia przed światłem, a jednak czuła obec­ność żałobnicy i jej chęć, by szła dalej. Raz kobieta odezwała się – nie słowami, lecz jakimś cichym dźwię­kiem, tak jak ucisza się dziecko w kołysce, skierowanym nie do Lori, lecz do umierającego zwierzęcia.

Znalazłszy się o trzy czy cztery jardy od drzwi mauzoleum, Lori ośmieliła się podnieść wzrok. Kobieta w drzwiach nie mogła dłużej zachować cierpliwości. Wychyliła się ze swego schronienia, a szata jej zsunęła się na plecy, odsłaniając ramiona i wystawiając ciało na słońce. Biała skóra-jak lód, jak papier – ale tylko przez chwilę. Gdy palce wyciągnęły się, by uwolnić Lori od jej ciężaru, pociemniały i spuchły, jak gdyby nagle zostały stłuczone. Żałobnicy wydała okrzyk bólu i niemal wpad­ła z powrotem do grobu, gdy cofnęła ramiona, lecz skóra popękała i smugi ciała, żółtawe jak pyłek kwiatowy, wybuchły jej z palców i spadły w promieniach słońca na patio.

W sekundę później Lori znalazła się przy drzwiach, a potem za nimi, w bezpiecznej ciemności. To pomiesz­czenie było zaledwie przedpokojem. Dwoje drzwi prowa­dziło dalej: jedne do swego rodzaju kaplicy, drugie pod ziemię. Kobieta w żałobie stała przy tych drugich drzwiach, otwartych, jak najdalej od porażającego świat­ła. W pośpiechu zgubiła woalkę. Twarz pod spodem miała pięknie ukształtowane kości, tak szczupłe, że grożące uszkodzeniem, co podkreślało jeszcze wyraz jej oczu, odbijające, nawet w najmroczniejszym kącie po­mieszczenia, trochę światła zza otwartych drzwi, tak że wydawały się niemal świecić.

 

Leave a Reply

 
 
 
Fundacja Cor Infantis opieka nad dziećmi Omega Klub Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. Ochrona dodaj stronę nerki To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. bodytime medycyna naturalna cejlon Katalog torrent Księgarnia Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. phone card Play giodo Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło. Okna Drewniane Pozycjonowanie jaki akumulator do wózka, skutera