RSS
 

Stała tak w żarze słońca przez minutę lub odrobinę dłużej

02 mar

To miejsce położone z dala od siedzib ludzkich, samo stanowiło dla siebie prawa, więc nie znalazł się nikt, kogo mogłoby to wszystko obchodzić, czy mógłby wyrazić potępienie.

Wracając od tylnego muru, nie widziała, gdzie mogłaby się znajdować brama wejściowa, nie pamiętała też, która z alejek tam prowadziła. Nieważne. Czuła się bezpieczna w pustce tego miejsca i tyle miała do obej­rzenia: grobowce, których architektura górowała, nad innymi, domagały się podziwu. Zaplanowała trasę obej­mującą pół tuzina najbardziej okazałych i leniwie ruszyła w drogę powrotną. Z każdą chwilą słońce, pnące się ku południu, świeciło coraz mocniej. Chociaż kroczyła wol­no, spływała potem, a gardło jej wysychało. Trzeba będzie przejechać spory kawał, zanim znajdzie miejsce, gdzie ugasi pragnienie. Z wysuszonym gardłem, czy nie – nie spieszyła się jednak. Wiedziała, że nigdy już tu nie wróci. Zamierzała utrwalić swoje wspom­nienia.

Po drodze widziała kilka grobów dosłownie opano­wanych przez młode drzewka zasadzone w pobliżu. Przeważały drzewka wiecznie zielone, przypominające o życiu wiecznym, bujnie rosnące w zaciszu murów, kar­mione obficie przez żyzną glebę. W paru przypadkach rozrastające się korzenie rozsadziły nagrobki, w pobliżu których zasadzono drzewka, aby dawały cień i schronienie. Owo połączenie zieleni i ruin szczególnie ją poruszało. Przystanęła nagle, kiedy idealna cisza została zmącona.

Ktoś (lub coś) ukryty w listowiu dyszał. Cofnęła się odruchowo poza cień drzewa i wyszła na słońce. Szok - serce zabiło jej gwałtownie, że aż zagłuszyło dźwięk, który przed chwilą ją zaintrygował. Musiała poczekać przez moment i bacznie się wsłuchiwać, aby nabrać pewności, że nic sobie nie wyobraziła. Coś kryło się pod gałęziami drzewa, którego ciężkie listowie przyginało je prawie do ziemi. Dźwięk, badany teraz uważnie, nie był wydawany przez człowieka, ani istotę zdrową. Chrapliwość sugerowała, że należy do zdychającego zwie­rzęcia.

Stała tak w żarze słońca przez minutę lub odrobinę dłużej, po prostu gapiąc się na gąszcz listowia i cień, – usiłując dostrzec to stworzenie. Czasem poruszało się: ciało daremnie próbujące się podnieść, desperacko skro­biące ziemię, żeby wstać. Ta bezradność wzruszyła ją. Jeśli nie zrobi czegoś – zwierzę z pewnością zginie. Świadomość, że ktoś słyszał agonię zwierzęcia i prze­szedł obok obojętnie, popchnęła ją do działania.

 

Leave a Reply

 
 
 
prepaid calling card DRINKI Gry Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. projekty domów protetyka warszawa international calling card To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. wypożyczalnie samochodów Biżuteria Męska opony gdańsk Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. Wideodomofony Pozycjonowanie Wrocław Pożyczka online Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło. kredyty odzyskiwanie danych