<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><!-- generator="WordPress/2.9.2" -->
<rss version="0.92">
<channel>
	<title>Dobry Aniolek</title>
	<link>http://dobry.aniolek.info</link>
	<description>Kolejny blog oparty na WordPressie</description>
	<lastBuildDate>Tue, 02 Mar 2010 22:11:30 +0000</lastBuildDate>
	<docs>http://backend.userland.com/rss092</docs>
	<language>en</language>
	
	<item>
		<title>To szczupłe białe dziecko nie mogło być zwierzęciem</title>
		<description><![CDATA[Nie patrz, nie patrz! &#8211; usłyszała głos kobiety, lecz Lori nie zamierzała odrywać wzroku od budzącego grozę tańca. Nie mogła też oddać stworzenia kobiecie, dopóki pazur zaciskał się na niej tak mocno, że każda próba oderwania go kończyła się krwawieniem.
To „nie patrz!&#8221; miało jednak swój sens. Teraz przyszła kolej na Lori, by podnieść głos w [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/to-szczuple-biale-dziecko-nie-moglo-byc-zwierzeciem/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Chociaż ciężar tego ciała spra­wiał jej ból to chciała już to mieć za sobą</title>
		<description><![CDATA[Lori nie czuła wcale strachu. To tamta kobieta drżała, gdy pielęgnowała swoje poparzone słońcem ręce. Jej spojrzenie wędrowało od zdumionej twarzy Lori do zwierzęcia.
- Obawiam się, że nie żyje &#8211; odezwała się Lori, nie wiedząc, jaka choroba dotknęła tę kobietę, lecz rozumiejąc jej żal, płynący ze zbyt świeżych doświad­czeń.
- Nie:- spokojnie zaprzeczyła kobieta. &#8211; Ona [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/chociaz-ciezar-tego-ciala-spra%c2%adwial-jej-bol-to-chciala-juz-to-miec-za-soba/</link>
			</item>
	<item>
		<title>To pomiesz­czenie było zaledwie przedpokojem</title>
		<description><![CDATA[Nie pojmowała sensu wydarzeń. Umierające zwie­rzę, męczone przez światło; szlochająca kobieta &#8211; z pew­nością kobieta &#8211; w drzwiach, ubrana jak żałobnica. Jak to wszystko skojarzyć?
- Kim pani jest?! &#8211; zawołała.
Żałobnica jak gdyby cofnęła się w cień, gdy ją zagadnięto, potem pożałowała tego ruchu i znów zbliżyła się do otwartych drzwi, z takim jednak wahaniem, że [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/to-pomiesz%c2%adczenie-bylo-zaledwie-przedpokojem/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Coś jak westchnienie dobiegło jej uszu</title>
		<description><![CDATA[Znów weszła w cień. Z tej odległości wydawało się, że dyszenie całkowicie ustało. Może stworzenie bało się jej i &#8211; poczytując zbliżenie się jako agresję &#8211; przy­gotowało się do ostatecznej obrony? Zapewniając sobie odwrót przed pazurami i zębami, rozsunęła gałązki i zerknęła przez plątaninę konarów. Pierwsze wrażenie nie dotyczyło wzroku czy słuchu, lecz powonienia: gorzko-słodka [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/cos-jak-westchnienie-dobieglo-jej-uszu/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Stała tak w żarze słońca przez minutę lub odrobinę dłużej</title>
		<description><![CDATA[To miejsce położone z dala od siedzib ludzkich, samo stanowiło dla siebie prawa, więc nie znalazł się nikt, kogo mogłoby to wszystko obchodzić, czy mógłby wyrazić potępienie.
Wracając od tylnego muru, nie widziała, gdzie mogłaby się znajdować brama wejściowa, nie pamiętała też, która z alejek tam prowadziła. Nieważne. Czuła się bezpieczna w pustce tego miejsca i [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/stala-tak-w-zarze-slonca-przez-minute-lub-odrobine-dluzej/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Ale czy cokolwiek tutaj powinno ją dziwić?</title>
		<description><![CDATA[Nad Midian rozciągało się niebo bez chmur, a po­wietrze wydawało się jakby podminowane. Cały nie­pokój, jaki czuła podczas pierwszej wizyty zniknął. Chociaż było to wciąż miasto, gdzie umarł Boone, nie mogła go za to nienawidzić. Wręcz przeciwnie &#8211; ona i miasto sprzymierzyli się, oboje naznaczeni odejściem Boone’a.
Nie przybyła tu jednak z wizytą do miasta jako [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/ale-czy-cokolwiek-tutaj-powinno-ja-dziwic/</link>
			</item>
	<item>
		<title>nie nalegaj, żebym pojechała z tobą</title>
		<description><![CDATA[Sheryl promieniała, wyraźnie chciała podzielić się wieściami.
- Poznałaś kogoś? &#8211; zgadła Lori. Sheryl wyszczerzyła zęby.
- Kto by pomyślał? &#8211; powiedziała. &#8211; Matka mogła rzeczywiście mieć rację.
- Aż tak dobrze?
- Dobrze.
- Opowiedz o wszystkim!
- Nie ma wiele do opowiadania. Po prostu znalaz­łam jakiś bar i spotkałam tam świetnego faceta. Kto by pomyślał? &#8211; powtórzyła. &#8211; W [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/nie-nalegaj-zebym-pojechala-z-toba/</link>
			</item>
	<item>
		<title>Spróbowała po raz trzeci i gwałtowność wiatru zmieniła się</title>
		<description><![CDATA[Wiedziała, że nie znajduje się daleko, ale wiatr stawał się silniejszy, miotał nią na wszystkie strony, skowyczał wokół głowy.
- Boone? &#8211; odezwała się znów. &#8211; Chcę Boone’a. Przyprowadźcie go do mnie.
Wiatr usłuchał. Zaskowyczał głośniej.
Jeszcze ktoś był w pobliżu, przeszkadzając w usły­szeniu odpowiedzi.
- On nie żyje, Lori &#8211; powiedział jakiś głos.
Próbowała zignorować idiotyczny głos i skupić [...]]]></description>
		<link>http://dobry.aniolek.info/sprobowala-po-raz-trzeci-i-gwaltownosc-wiatru-zmienila-sie/</link>
			</item>
</channel>
</rss>
