RSS
 

Chociaż ciężar tego ciała spra­wiał jej ból to chciała już to mieć za sobą

02 mar

Lori nie czuła wcale strachu. To tamta kobieta drżała, gdy pielęgnowała swoje poparzone słońcem ręce. Jej spojrzenie wędrowało od zdumionej twarzy Lori do zwierzęcia.

- Obawiam się, że nie żyje – odezwała się Lori, nie wiedząc, jaka choroba dotknęła tę kobietę, lecz rozumiejąc jej żal, płynący ze zbyt świeżych doświad­czeń.

- Nie:- spokojnie zaprzeczyła kobieta. – Ona nie może umrzeć.

To brzmiało jak oświadczenie, nie błaganie, lecz spokój kształtu spoczywającego w ramionach Lori kazał nie wierzyć w pewność kobiety. Jeśli stworzenie jeszcze nie umarło, nie było już dla niego ratunku.

- Dasz mi ją? – spytała kobieta.

Lori zawahała się. Chociaż ciężar tego ciała spra­wiał jej ból i chciała już to mieć za sobą, wolała nie wchodzić do krypty.

- Proszę – powiedziała kobieta, wyciągając pora­nione ręce.

Lori ustąpiła, opuściła bezpieczne miejsce przy drzwiach i nasłonecznione patio za sobą. Postąpiła dwa, trzy kroki, gdy usłyszała odgłosy szeptów. Mogły one dobiegać tylko z jednego miejsca – ze schodów. Przy­stanęła, odezwały się w niej lęki z dzieciństwa. Strach przed grobami; strach przed schodami prowadzącymi w dół; strach przed Podziemnym Światem.

- Tam nikogo nie ma – mówiła kobieta z twarzą ściągniętą bólem. – Proszę, daj mi Babette.

Aby udobruchać Lori, odeszła krok ód schodów, przemawiając półgłosem do zwierzęcia zwanego przez nią Babette. Albo te słowa, albo bliskość kobiety, czy też chłodna ciemność krypty spowodowały reakcję stworze­nia: drżenie przebiegło przez jego grzbiet jak wyładowa­nie elektryczne, tak silne, że Lori niemal wypuściła zwierzę z rąk. Kobieta mamrotała coraz głośniej, jak gdyby łajała umierającą istotę; jej niepokój wzrastał. Nastąpił impas. Lori nie chciała przybliżyć się bardziej do wejścia do krypty, a kobieta – do drzwi zewnętrznych, a podczas tych sekund zastoju w zwierzę wstąpiło nowe życie.

Jeden z jego pazurów zahaczył pierś Lori, gdy zaczęło wić się w jej objęciach.

Reprymenda przeszła w krzyk:

- Babette!

Ale jeśli nawet stworzenie słyszało, nie zważało na to. Ruszało się coraz gwałtowniej jakby w parkosyzmach. W pewnej chwili zadrżało jak torturowane, w na­stępnej poruszało się jak wąż zrzucający skórę.

 

Leave a Reply

 
 
 
Drawskie Forum Zegarki Sklep Hurtownia wczasy nad morzem Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. Schody Katalog SEO moderowany blog typu precel To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. kredyt akuna sklep internetowy Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. meble stylowe domy Warszawa rusztowania Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło. spódnice phone card RCP