Nie pojmowała sensu wydarzeń. Umierające zwierzę, męczone przez światło; szlochająca kobieta – z pewnością kobieta – w drzwiach, ubrana jak żałobnica. Jak to wszystko skojarzyć?
- Kim pani jest?! – zawołała.
Żałobnica jak gdyby cofnęła się w cień, gdy ją zagadnięto, potem pożałowała tego ruchu i znów zbliżyła się do otwartych drzwi, z takim jednak wahaniem, że jasny stawał się związek między zwierzęciem i kobietą.
Ona też boi się słońca – pomyślała Lori. Należeli do siebie, zwierzę i żałobnica, kobieta szlochająca za stworzeniem, które Lori trzymała na rękach. Read the rest of this entry »