RSS
 

Ale czy cokolwiek tutaj powinno ją dziwić?

02 mar

Nad Midian rozciągało się niebo bez chmur, a po­wietrze wydawało się jakby podminowane. Cały nie­pokój, jaki czuła podczas pierwszej wizyty zniknął. Chociaż było to wciąż miasto, gdzie umarł Boone, nie mogła go za to nienawidzić. Wręcz przeciwnie – ona i miasto sprzymierzyli się, oboje naznaczeni odejściem Boone’a.

Nie przybyła tu jednak z wizytą do miasta jako takiego, lecz na cmentarz – i nie zawiodła się. Słońce migało na mauzoleach, ostre cienie podkreślały kunszt rzemieślników. Nawet zieleń trawy, wyrosłej między grobami, wydawała się soczystsza niż wczoraj. W żadnej z kwater nie wiał wiatr, nie czuła oddechu sztormów ze snu, unoszących umarłych. W obrębie wysokich murów panowała niezwykła cisza, jak gdyby świat zewnętrzny w ogóle nie istniał. Oto ‘i miejsce poświęcone umar­łym, którzy nie odeszli po prostu z życia, lecz stano­wili odrębny gatunek, rządzący się swoimi obrządkami i modlący się w sobie tylko właściwy sposób. Ze wszyst­kich stron otaczały ją takie znaki: epitafia po angielsku, francusku, polsku i rosyjsku; obrazy zawoalowanych kobiet i rozbitych urn świętych, których sensu męczeń­stwa mogła się tylko domyślać; kamienne psy śpiące przy grobach swoich panów – cała symbolika towarzysząca owym ludziom. Im bardziej się w to zagłębiała, tym wyraźniej pojmowała, że zadaje sobie pytanie, trapiące ją od wczoraj: czemu ten cmentarz jest taki wielki? I dlacze­go – co stawało się coraz bardziej widoczne w miarę jak badała nagrobki – spoczywało tu tyle narodowości? Myślała o swoim śnie; o wietrze, który przyleciał ze wszystkich zakątków ziemi. Jak gdyby było w tym coś proroczego. Ta myśl nie zmartwiła jej. Jeśli tak toczy się świat, przy udziale omenów i proroctw, musi istnieć jakiś system jego uporządkowania, którego dotychczas nie znała. Miłość zawiodła, może ten nowy system nie zawiedzie.

Godzinę trwało, zanim przewędrowała spokojnymi alejkami do tylnego muru cmentarza i znalazła tam rząd grobów, w których pochowano zwierzęta: koty pogrze­bane obok ptaków, psy obok kotów – wszyscy pogodze­ni, jakby z jednej byli gliny. Osobliwy widok. Chociaż wiedziała o cmentarzach zwierząt, nigdy nie słyszała, aby udomowione zwierzęta chowano w tej samej po­święconej ziemi, co ich właścicieli. Ale czy cokolwiek tutaj powinno ją dziwić?

 

Leave a Reply

 
 
 
agregaty prądotwórcze drzwi wewnętrzne phone card Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. prepaid calling card opony rzeszów piaskowanie stali To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. systemy dekoracji alarmy bezprzewodowe Kamery cyfrowe Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. Tani kredyt mieszkaniowy swetry Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło.