RSS
 

To szczupłe białe dziecko nie mogło być zwierzęciem

02 mar

Nie patrz, nie patrz! – usłyszała głos kobiety, lecz Lori nie zamierzała odrywać wzroku od budzącego grozę tańca. Nie mogła też oddać stworzenia kobiecie, dopóki pazur zaciskał się na niej tak mocno, że każda próba oderwania go kończyła się krwawieniem.

To „nie patrz!” miało jednak swój sens. Teraz przyszła kolej na Lori, by podnieść głos w panice, gdy zorientowała się, że to, co się dzieje w jej ramionach, zaprzecza zdrowemu rozsądkowi.

- Jezu Chryste!

Zwierzę zmieniało się w oczach. W spazmach, zrzucając skórę, przestawało być bestią: nie organizo­wało na nowo swojej anatomii, lecz stopiło całe swoje „ja” do kości, aż to co było ciałem stałym zmieniło się w miazgę. Oto i źródło gorzko-słodkiego zapachu, który poczuła pod drzewem: materia rozpuszczonej be­stii. Read the rest of this entry »

 

Chociaż ciężar tego ciała spra­wiał jej ból to chciała już to mieć za sobą

02 mar

Lori nie czuła wcale strachu. To tamta kobieta drżała, gdy pielęgnowała swoje poparzone słońcem ręce. Jej spojrzenie wędrowało od zdumionej twarzy Lori do zwierzęcia.

- Obawiam się, że nie żyje – odezwała się Lori, nie wiedząc, jaka choroba dotknęła tę kobietę, lecz rozumiejąc jej żal, płynący ze zbyt świeżych doświad­czeń.

- Nie:- spokojnie zaprzeczyła kobieta. – Ona nie może umrzeć.

To brzmiało jak oświadczenie, nie błaganie, lecz spokój kształtu spoczywającego w ramionach Lori kazał nie wierzyć w pewność kobiety. Jeśli stworzenie jeszcze nie umarło, nie było już dla niego ratunku. Read the rest of this entry »

 

To pomiesz­czenie było zaledwie przedpokojem

02 mar

Nie pojmowała sensu wydarzeń. Umierające zwie­rzę, męczone przez światło; szlochająca kobieta – z pew­nością kobieta – w drzwiach, ubrana jak żałobnica. Jak to wszystko skojarzyć?

- Kim pani jest?! – zawołała.

Żałobnica jak gdyby cofnęła się w cień, gdy ją zagadnięto, potem pożałowała tego ruchu i znów zbliżyła się do otwartych drzwi, z takim jednak wahaniem, że jasny stawał się związek między zwierzęciem i kobietą.

Ona też boi się słońca – pomyślała Lori. Należeli do siebie, zwierzę i żałobnica, kobieta szlochająca za stwo­rzeniem, które Lori trzymała na rękach. Read the rest of this entry »

 

Coś jak westchnienie dobiegło jej uszu

02 mar

Znów weszła w cień. Z tej odległości wydawało się, że dyszenie całkowicie ustało. Może stworzenie bało się jej i – poczytując zbliżenie się jako agresję – przy­gotowało się do ostatecznej obrony? Zapewniając sobie odwrót przed pazurami i zębami, rozsunęła gałązki i zerknęła przez plątaninę konarów. Pierwsze wrażenie nie dotyczyło wzroku czy słuchu, lecz powonienia: gorzko-słodka woń, nawet przyjemna, której źródłem było stojące z boku blade stworzenie, teraz wyłaniające się z mroku i wpatrujące w jej szeroko otwarte oczy. Młode zwierzę, jak przypuszczała, ale gatunku nie była w stanie określić. Może jakiś dziki kot, ale futerko zwierzęcia przypominało bardziej jelenia. Patrzyło na nią ostrożnie, a szyja z trudem dźwigała ciężar delikatnie zarysowanej głowy. Nawet gdy odwzajemniła mu spojrzenie, wyda­wało się całkowicie zrezygnowane. Zamknęło oczy i opu­ściło głowę na ziemię. Read the rest of this entry »

 

Stała tak w żarze słońca przez minutę lub odrobinę dłużej

02 mar

To miejsce położone z dala od siedzib ludzkich, samo stanowiło dla siebie prawa, więc nie znalazł się nikt, kogo mogłoby to wszystko obchodzić, czy mógłby wyrazić potępienie.

Wracając od tylnego muru, nie widziała, gdzie mogłaby się znajdować brama wejściowa, nie pamiętała też, która z alejek tam prowadziła. Nieważne. Czuła się bezpieczna w pustce tego miejsca i tyle miała do obej­rzenia: grobowce, których architektura górowała, nad innymi, domagały się podziwu. Zaplanowała trasę obej­mującą pół tuzina najbardziej okazałych i leniwie ruszyła w drogę powrotną. Z każdą chwilą słońce, pnące się ku południu, świeciło coraz mocniej. Chociaż kroczyła wol­no, spływała potem, a gardło jej wysychało. Trzeba będzie przejechać spory kawał, zanim znajdzie miejsce, gdzie ugasi pragnienie. Z wysuszonym gardłem, czy nie – nie spieszyła się jednak. Wiedziała, że nigdy już tu nie wróci. Zamierzała utrwalić swoje wspom­nienia. Read the rest of this entry »

 

Ale czy cokolwiek tutaj powinno ją dziwić?

02 mar

Nad Midian rozciągało się niebo bez chmur, a po­wietrze wydawało się jakby podminowane. Cały nie­pokój, jaki czuła podczas pierwszej wizyty zniknął. Chociaż było to wciąż miasto, gdzie umarł Boone, nie mogła go za to nienawidzić. Wręcz przeciwnie – ona i miasto sprzymierzyli się, oboje naznaczeni odejściem Boone’a.

Nie przybyła tu jednak z wizytą do miasta jako takiego, lecz na cmentarz – i nie zawiodła się. Słońce migało na mauzoleach, ostre cienie podkreślały kunszt rzemieślników. Nawet zieleń trawy, wyrosłej między grobami, wydawała się soczystsza niż wczoraj. W żadnej z kwater nie wiał wiatr, nie czuła oddechu sztormów ze snu, unoszących umarłych. W obrębie wysokich murów panowała niezwykła cisza, jak gdyby świat zewnętrzny w ogóle nie istniał. Oto ‘i miejsce poświęcone umar­łym, którzy nie odeszli po prostu z życia, lecz stano­wili odrębny gatunek, rządzący się swoimi obrządkami i modlący się w sobie tylko właściwy sposób. Ze wszyst­kich stron otaczały ją takie znaki: epitafia po angielsku, francusku, polsku i rosyjsku; obrazy zawoalowanych kobiet i rozbitych urn świętych, których sensu męczeń­stwa mogła się tylko domyślać; kamienne psy śpiące przy grobach swoich panów – cała symbolika towarzysząca owym ludziom. Read the rest of this entry »

 

nie nalegaj, żebym pojechała z tobą

02 mar

Sheryl promieniała, wyraźnie chciała podzielić się wieściami.

- Poznałaś kogoś? – zgadła Lori. Sheryl wyszczerzyła zęby.

- Kto by pomyślał? – powiedziała. – Matka mogła rzeczywiście mieć rację.

- Aż tak dobrze?

- Dobrze.

- Opowiedz o wszystkim! Read the rest of this entry »

 

Spróbowała po raz trzeci i gwałtowność wiatru zmieniła się

02 mar

Wiedziała, że nie znajduje się daleko, ale wiatr stawał się silniejszy, miotał nią na wszystkie strony, skowyczał wokół głowy.

- Boone? – odezwała się znów. – Chcę Boone’a. Przyprowadźcie go do mnie.

Wiatr usłuchał. Zaskowyczał głośniej.

Jeszcze ktoś był w pobliżu, przeszkadzając w usły­szeniu odpowiedzi.

- On nie żyje, Lori – powiedział jakiś głos. Read the rest of this entry »

 
 
Popularne programy kredyt last minute Egipt Więc proszę to zrobić. Wszelką wodę, którą znajdziemy. Proszę pobłogosławić. Pokropić nią ludzi. Może to w czymś pomoże, skoro kule nie skutkują. A pan, Decker, niech się trzyma z dala od tej pieprzonej im­prezy. Potykacze nerki alveo To teraz sprawa policji.Po wydaniu rozkazów, Eigerman ruszył w stronę wrót cmentarza. Idąc przez unoszący się kurz pojął nagle, co Pettine rozumiał przez kopiec termitów. liberty direct Wynajem samochodów Gdańsk Odchudzanie Pod ziemią coś się działo. Wydawało mu się nawet, że słyszy głosy, przemawiające do umysłu myślami o przedwczes­nym pogrzebie. Widział już kiedyś coś takiego, czy raczej skutki takiego faktu. Tapety Forum dyskusyjne noclegi toruń Pracował łopatą przy ekshumacji kobiety, której krzyk dobiegał spod ziemi. Miała ku temu powód: urodziła dziecko i zmarła w trumnie. Niedoroz­winięte dziecko przeżyło. zielona szkoła Kredyty hipoteczne sklep internetowy